Nauka dla społeczeństwa

Tylko naprawdę zaangażowani naukowcy mogą zmienić niepokojący poziom niewiedzy naukowej wśród Polaków.
Aż 64% naszego społeczeństwa nie zauważa żadnego wpływu nauki na swoje codzienne życie. Ogromna część nie akceptuje teorii ewolucji, a blisko jedna trzecia wierzy, że ludzie żyli jednocześnie z dinozaurami. O innych ważnych problemach nawet nie warto wspominać. Te wyniki europejskich badań jednych zaszokowały, inni wzruszyli ramionami. Mimo to warto zastanowić się, co robić, a przede wszystkim, kto ma coś zrobić.
Padają odpowiedzi, że winne są szkoła, media społecznościowe, media głównego nurtu i politycy. Być może tak jest. Niestety, takie wskazywanie „winnego” nic nie daje. Szkoła zmienia się powoli, a niezbyt wysokie wynagrodzenia nie motywują nauczycieli do walki z niewiedzą dorosłych. Media, takie czy inne, zajmują się tym, co zwiększa ich zasięg (i zyski). Politycy schlebiają wyborcom, by pozyskać ich głosy. Nie zaryzykują wypowiedzi, które mogłyby nie być zgodne z niewiedzą.
Poza garstką pasjonatów, którzy zajmują się popularyzacją nauki, nie widać nikogo, kto walczyłby o edukację społeczeństwa. Tylko naprawdę zaangażowani naukowcy mogą zmienić niepokojący poziom niewiedzy naukowej wśród Polaków.
W tym roku (2025) po raz trzeci byłem na Kongresie „Nauka dla społeczeństwa”, który został zainicjowany przez prof. dr. hab. n. med. Henryka Skarżyńskiego, przewodniczącego Rady Głównej Instytutów Badawczych. Tak jak poprzednio naukowcy z całej Polski prezentowali ciekawe osiągnięcia, badania i wynalazki. I nie były to wyniki teoretyczne, tylko bardzo praktyczne, w wielu przypadkach już wdrożone do produkcji lub gotowe do wykorzystania. Niektóre wręcz sensacyjne.
Szkoda, że tak niewielu przedstawicieli mediów śledziło przez dwa dni te ciekawe wydarzenia. Żal, że tak mało informacji przedostało się na łamy gazet, do radia i telewizji. Staram się zrozumieć, że duża część dziennikarzy wciąż nie przywykła do relacjonowania takich wydarzeń i do prezentowania osiągnięć polskich specjalistów. Na dodatek bieżące wydarzenia polityczne skutecznie odciągały uwagę od spraw naprawdę ważnych.
Oczywiście, nieco winy jest także po stronie naszych naukowców. Ulotki i foldery napisane specjalistycznym językiem. Prelekcje, które wymagają dużego skupienia i pewnej wiedzy. Stanowiska wystawowe, które nie zachęcają do ich odwiedzenia. Na szczęście przy odrobinie dobrej woli owe drobne mankamenty da się naprawić.
Zrobiony został kolejny krok w kierunku trafienia z nauką do społeczeństwa. Na więcej brak pieniędzy! Czyżby?
Przeczytajmy jeszcze raz: Aż 64% naszego społeczeństwa nie zauważa żadnego wpływu nauki na swoje codzienne życie. A kto pokazuje ludziom wpływ nauki na ich codzienne życie?
Każdy z nas codziennie styka się z prostymi problemami. Ile czasu przechowywać jedzenie w lodówce? Czy lepsze są dania smażone, duszone, czy gotowane? Jak stosować środki chemiczne w domu? Co zrobić w razie nagłego wypadku? Po co nam magazyny energii? Jak to jest z tą elektrownią jądrową i promieniowaniem? Takich pytań zadajemy sobie wiele. Odpowiedzi szukamy u „doktora Google’a”, u sąsiadki, w tabloidach, na stronach influencerów.
A dlaczego nie u naukowców?
Odpowiedź jest prosta. Takie wyjaśnienia są „poniżej godności” prawdziwego uczonego. Poza tym naukowcy nie mają czasu. Naprawdę.
Muszą publikować. Najlepiej w czasopismach z listy filadelfijskiej. To zabiera wiele godzin, dni i tygodni. A społeczeństwo chce znać odpowiedź już. Odpowiedź prostą i zrozumiałą. Nad takim tekstem trzeba się napracować. A czasu brak. I tu wkraczają owi influencerzy lub komentatorzy z mediów społecznościowych. Oni mają czas i piszą prosto, choć nie zawsze prawdziwie, za to zwykle ciekawie. I ludzie to czytają. I wierzą.
W czasie pandemii duża część telewidzów słuchała dr. Pawła Grzesiowskiego. Dlaczego? Bo mówił prosto.
Sądzę, że najwyższa pora, by to właśnie naukowcy odpowiadali nawet na banalne pytania czytelników i widzów. Warto podchwytywać okazje i z naukowego punktu widzenia komentować aktualne wydarzenia związane z nową inwestycją, nowymi pociągami, nowymi urządzeniami domowymi. Opowiadać ciekawe historie z przeszłości i na temat wydarzeń, które dopiero nadchodzą.
Wiem, że to nie jest łatwe. Taka praca wymaga czasu, a tego wciąż jest za mało. Wiem, że nie każdy fizyk, chemik, biolog, geolog czy inżynier potrafi ze swadą wypowiadać się w mediach. Nie każdy, ale jeśli tylko co setny, to znaczy, że mamy tysiące specjalistów, którzy mogliby pokazywać, że nauka odgrywa dużą rolę w życiu codziennym każdego z nas.
Jeśli nie podejmą tego naukowcy, to pozostaną nam influencerzy i narzekanie na poziom naszego społeczeństwa.
Wiktor Niedzicki
www.wiktorniedzicki.pl
www.facebook.com/niedzicki
Czytaj także: Na barkach…



