Oszczędności?

Jestem trochę złośliwy, pisząc o dziwnych „oszczędnościach”, ale… Konferencje i seminaria odbywają się za pieniądze podatników. Kosztuje sala, przejazdy na daną imprezę, a nierzadko także hotele i wyżywienie. Tymczasem wykonanie jest byle jakie.
Zwykle kilka razy w ciągu roku biorę udział w konferencjach lub seminariach naukowych. Niestety, bardzo rzadko zdarza się, że nie jest to strata czasu. Dlaczego?
Mam wrażenie, że w wielu przypadkach naukowcy traktują te spotkania jako „odfajkowanie” pewnego rytuału. Jest prowadzący (chairmen), który w sposób widoczny nudzi się. Bez zaangażowania zaprasza do zabrania głosu kolejne osoby. I do tego ogranicza swoją ciężką pracę. Są także referenci (wykładowcy), którzy ze znudzonymi minami, monotonnym głosem udają, że coś prezentują. Udają, ponieważ nie interesuje ich to, czy ktokolwiek ich słucha, i starają się zniechęcić odbiorców do swojej tematyki. W tym są naprawdę nieźli. Mruczenie pod nosem, mówienie do ekranu, stękanie do swoich butów lub (w ostateczności!) mówienie do jednego widza, czyli swojego szefa.
Robi to wrażenie grona ludzi dbających przesadnie o oszczędność swojej energii. Ma to swoje konsekwencje. Na takich imprezach widownia z lekka drzemie, chyba że nieco starszy uczony gwałtownie zachrapie. Wtedy jest chociaż chwila rozrywki i reszta widzów budzi się. Nie na długo.
Uczestnicy spotkania wykazują także inne oszczędności. Już pierwszy uczony prezentuje slajd, na którym nie widać nic. Siedzę w pierwszym rzędzie i próbuję zrozumieć, co znalazło się na ekranie. Autor dobrał różowe tło i różowy font. Niestety, zdecydował się na wielkość fontu w granicach 16 pkt. Dlaczego? Oszczędził liczbę slajdów! Zmieścił 12 wierszy tekstu na jednym ekranie. Gdyby były cztery, mielibyśmy szansę odczytania tekstu. A może właśnie chodziło o to, by nikt niczego nie przeczytał. Tak jest bezpieczniej. Nikt o nic nie zapyta, ponieważ niczego nie widział. Takich slajdów i takich uczonych podczas tego spotkania będzie więcej.
Kolejny mówca prezentuje fotografie. Na jednym slajdzie 8 zdjęć. Znów oszczędność, i to jaka! Nie zlecono wykonania kilku dobrych fotografii, za to widzimy fotki „pstryknięte” w przypadkowym momencie przez przypadkowego właściciela kiepskiego smartfona z aparatem. Tak jest znacznie taniej. To, że na zdjęciach trudno cokolwiek rozpoznać, nie jest może takie złe.
Mam niezły wzrok. Na fotografii z laboratorium zauważam na pierwszym planie duży, biały kosz na śmieci. Ciekawy widok. W innym miejscu przypadkowe probówki, ale za to fragment bibuły, który został po czyszczeniu stołu. Jeszcze inne ujęcie, a na nim osoba, która właśnie zrobiła głupią minę. Zdarza się. Czy nie można było zrobić zdjęcia bez tego grymasu? Może faktycznie lepiej, by widzowie nie zauważyli, co jest na tych fotografiach.
Kolejną uczoną poprosiłem o kopię jej prezentacji. Zaledwie trzy slajdy, ale czegóż tam nie ma! Schematy reakcji, rysunki ilustrujące zastosowania, powiązania między różnymi działaniami, nagrody i dyplomy, perspektywy na przyszłość. I wszystko na jednym ekranie. To już nie oszczędność, to po prostu „skąpstwo” młodej uczonej. Na następnym slajdzie jest podobnie. Kolejny… i ten sam problem.
Tak, jestem trochę złośliwy, pisząc o dziwnych „oszczędnościach”, ale… Te konferencje i seminaria odbywają się za pieniądze podatników. Kosztuje sala, przejazdy na daną imprezę, a nierzadko także hotele i wyżywienie. Tymczasem wykonanie jest byle jakie. Impreza „odfajkowana”.
Przecież przygotowanie dobrych, czytelnych slajdów nie jest trudniejsze od przygotowania kiepskich. Wykonanie starannie przemyślanych fotografii też nie kosztuje majątku. Nawet wynajęcie zawodowego fotografa nie zrujnuje instytutu lub uczelni. Jakość obrazów powinna być wyraźnie lepsza.
Co więcej, kiepskie zdjęcia i slajdy wykorzystamy tylko raz, by tylko „odfajkować” rytuał. Dobre, przygotowane starannie, będziemy mogli wykorzystać wiele razy. Nie tylko na kolejnej konferencji lub seminarium, ale także podczas spotkania z konsorcjantami, podczas rekrutacji na uczelnię, a może na stronie naszego instytutu. Kto wie, może tymi materiałami zainteresuje się także prasa. Krótka notatka z dobrym zdjęciem i cytatem z atrakcyjnego slajdu może naprawdę wiele zdziałać. I to będzie prawdziwa oszczędność.
Wiktor Niedzicki
www.wiktorniedzicki.pl
www.facebook.com/niedzicki
Czytaj także: Najważniejsze wyzwanie



