Na barkach… - Laboratorium360
Reklama

Wyszukaj w serwisie

Na barkach…

lab-na-barkach
fot. arch. autora

Wielu polskich twórców techniki zostawiło po sobie ślad i inspirację dla kolejnych pokoleń. Następcy tworzyli znacznie lepsze rozwiązania. Niestety, o wielu tych „gigantach” przeszłości nie pamiętamy, a szkoda.

„Widziałem dalej dzięki temu, że stałem na barkach gigantów” – napisał Izaak Newton w 1675 roku w liście do innego uczonego, Roberta Hooke’a. Była to parafraza zaczerpnięta z Lukana (poeta rzymski Marcus Annaeus Lucanus 39-65 n.e.): „Karły umieszczone na barkach gigantów widzą więcej niż sami giganci”.

W ostatnich tygodniach przyglądałem się historii telefonu komórkowego. Cofałem się w czasie do pierwszego urządzenia wielkości sporej cegły, przez aparaty kablowej telefonii, potem do telefonów z XIX wieku. Oczywiście, nie zabrakło wynalazku Alexandra Grahama Bella ani jego konkurenta Elisha Graya oraz wielu innych uczonych czy twórców techniki. Rzadko zastanawiamy się nad tym, jak wielu ludzi i jak wielu wynalazków wymagało opracowanie tego niewielkiego przedmiotu, który dziś odgrywa tak ogromną rolę w naszym życiu.

Twórca pierwszego telefonu komórkowego, amerykański naukowiec Martin Cooper, naprawdę „stał na barkach gigantów”. Wykorzystał ich osiągnięcia, połączył w całość i zbudował coś, co zmieniło świat.

Niestety, zwykle nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile zawdzięczamy uczonym i wynalazcom poprzednich epok. A już zupełnie zapominamy o Polakach, którzy stworzyli coś, z czego korzystamy do dziś.

Nie tak dawno jechałem wiejską drogą. Była zbudowana z dużych sześciokątnych, ciężkich bloków. To tak zwana trylinka. Nazwa pochodzi od nazwiska polskiego wynalazcy, Władysława Trylińskiego, który w okresie międzywojennym uzyskał patent na „jezdnię drogową i chodniki z płyt betonowych sześciokątnych”. Na dodatek w specyfikacji określono, że górna część owych płyt ma zawierać dość duże fragmenty z twardego kamienia. Drogi zbudowane z tego materiału przetrwały bez remontu ponad 70 lat, a może i więcej. Nadal są wykorzystywane i pewnie posłużą długo.

Prawdopodobnie jeszcze niektórzy pamiętają, że niegdyś ruch pociągów na liniach kolejowych regulowały semafory. To takie wysokie konstrukcje, na których zainstalowano ramiona. Ich ułożenie stanowiło wskazówkę dla maszynisty, czy tor jest wolny.

Pierwsze semafory kolejowe stworzył we Francji uczestnik powstania listopadowego i emigrant Jan Józef Baranowski. Jego dziełem był między innymi automatyczny system sygnalizacji kolejowej. Stanowił spory postęp w dziedzinie bezpieczeństwa. Ten system został zastosowany na liniach kolejowych we Francji, potem we Włoszech i wreszcie w Anglii. Sam wynalazca uzyskał ponad 70 patentów na różne, ważne rozwiązania z wielu dziedzin.

Podobnych przykładów mógłbym podać jeszcze wiele. Każdy z tych wynalazców korzystał z rozwiązań swoich poprzedników. Wielu polskich twórców techniki zostawiło po sobie ślad i inspirację dla kolejnych pokoleń. Następcy tworzyli znacznie lepsze rozwiązania. Niestety, o wielu tych „gigantach” przeszłości nie pamiętamy, a szkoda.

Niektórzy z nich żyli w wybitnie niesprzyjających warunkach. Wojny, powstania, zsyłki lub ucieczka za granicę, bieda, obce środowisko, często kłopoty rodzinne i zdrowotne. Przeżywali przygody, przy których wyczyny Jamesa Bonda to tylko zabawa. Mimo wszelkich przeciwności dali sobie radę i stworzyli nowe rozwiązania. Ich życiorysy mogłyby stanowić dla nas inspirację. Oczywiście gdybyśmy je znali.

Czasem prowadzę zajęcia dla elity polskich młodych naukowców. Bywa, że nawet nazwiska, które zna cały świat, są dla nich zupełnie obce. O profesorach i wynalazcach nie mówi się w szkole. W całym kraju pomniki lub popiersia polskich uczonych, a choćby nawet tablice pamiątkowe, stanowią rzadkość.

Sądzę, że właśnie środowisko naukowe powinno przypominać o polskich wynalazcach i odkrywcach. To dzięki nim, a czasem dzięki ich prywatnym środkom, które przeznaczyli na wspieranie naszych uczelni i laboratoriów, nauka w kraju przetrwała najtrudniejsze chwile. Warto przypominać ich zasługi i upominać się o trwałe upamiętnienie osiągnięć. Naprawdę „stoimy na barkach gigantów”.

A wracając do cytatu z listu Izaaka Newtona. Podobno w rzeczywistości była to złośliwa uwaga poczyniona pod adresem odbiorcy, Roberta Hooke’a. Ten angielski, wybitny uczony eksperymentator był bowiem człowiekiem niskiego wzrostu.

Uczeni też bywają złośliwi. Nawet jeśli stoją na barkach gigantów.

Wiktor Niedzicki
www.wiktorniedzicki.pl
www.facebook.com/niedzicki

Czytaj także: Oszczędności?

Poznaj nasze serwisy